Dzisiejszy artykuł pod wpływem własnych przemyśleń na temat reportażu TVP2 o tym jak klienci dali nabić się na tanie chwyty w Get in banku, a raczej jego placówce partnerskiej. Zobacz koniecznie reportaż ( poniżej), żebyś podobnie jak inni nie obudził się pozbawiony wszystkich swoich oszczędności życia.
Tomczak „Franczyza”
Był szyld i godni zaufania pracownicy. Nikt nie podejrzewał, że punkt bankowy, w którym lokują oszczędności swojego życia to nie oddział banku tylko placówka franczyzowa. Dziś placówka nie istnieje, oszust zniknął, a klienci nie wiedzą, co stało się z ich pieniędzmi… Bank, pod którego szyldem działali nie poczuwa się do odpowiedzialności.”
A tutaj link do tego reportażu z TVP2 – warto oglądnąć i wyciągnąć wnioski. Ja wyciągnąłem poniższe swoje dylematy i wariacje inteligenckie.
W skrócie chodzi o to, że były w 4 miejscowościach placówki jednego właściciela pod szyldem (marką, logiem i wszystkim, co związane z tym bankiem) Getinbank. Takie placówki to standard w naszym kraju nie tylko tego banku, ale również i Polbanku, Bzwbk, czy Eurobanku, PKO. Placówki oprócz zwykłej obsługi dodatkowo nacinały klientów na „ umowy pożyczki”, że niby oferowały lokaty 11% na 6 miesięcy. Klienci myśląc, że taka super oferta i przeświadczeni w swojej i pracowników tych placówek racji wpłacali, co miesiąc oszczędności swojego życia, nabijając konto pana Tomczaka( właściciel tych placówek) milionami złotych.
Wina leży w wielu miejscach, ale..
Ale zacznijmy od początku….
W skrócie chodzi głównie o to, że każdy, kto ma pieniądze i chęć prowadzenia biznesu w bankowości może to robić właśnie za pomocą franczyzy. Kiedyś zastanawiałem się nad franzczyzą Eurobanku, bo mają niskie koszty wejścia na rynek, dlatego lekko oczytany jestem, ale nie znaczy że specjalistą, w każdym razie zwykły kowalski może nie wiedzieć o istnieniu takiej formy działalności, odpowiedzialności w tym przypadku banku i innych rzeczach- dla niego i dla mnie logo Getinbanku, to logo znanej marki bankowej i koniec dyskusji. Na stronie banku można odnaleźć formę współpracy z tym bankiem, i nie jest to czymś złym, normalny biznes pod szyldem banku.
Co w takiej placówce zastaniemy po albo i nawet przed wejściem?
Wszystko wygląda tak samo jak w normalnej placówce Getinbanku, ten sam wystrój, tak samo ubrani pracownicy, te same teczki i ulotki odnośnie produktów. Placówka oznaczona może być jako „ partner Getinbank” lub „ placówka partnerska”, więc kowalskiemu ciężko odróżnić gdzie jest prawdziwy bank a gdzie partner biznesowy. Ale nie o to chodzi, żeby od dzisiaj się bać takich placówek i z nich nie korzystać, bo prawda jest taka, że wszystko jest takie same jak w zwykłym banku. W tym konkretnym przypadku zawiniła chciwość, pazerność na wielkie pieniądze właściciela takich placówek i co najważniejsze jego brak uczciwości, czyli zwykłe złodziejstwo.
A klienci? – Po części też ponoszą winę.
Jakie widzę negatywne sygnały, które powinny od razu mi jako klientowi dać informację, że coś jest nie tak z tą placówką?
1. Wina klientów.
Niestety jest to domeną naszego społeczeństwa, że jak ktoś im wodę z mózgu zrobi, to zachowują się jak stado baranów- czyli wszyscy idą w jedną stronę. Może to zbyt mocne, co napisałem, ale uwierz ci mi czasami trzeba zastanowić się przed naszymi decyzjami, a nie machać ręką, że jakoś to będzie.
LOKATA to lokata- a nie jak było w umowie jasno napisane – „ UMOWA POŻYCZKI „. Nie trzeba być bankowcem, znać się na finansach,żeby dostrzec diametralne różnice między tymi określeniami. Niestety najgorsze było to, że pan, który jak twierdzi jest zorientowany na rynku odnośnie proponowanych przez banki lokat, dał sobie w mówić, że dostanie 11% zysków za 6 miesięcy, gdy oprocentowanie jest liczone w skali roku. Prosto jest zauważyć, ze przy takich rewelacyjnych wynikach oprocentowanie takiej lokaty w skali roku powinno oscylować około 22%.
Umowa zawierana z właścicielem placówek i funduszem Niemieckim? – Masakra, tym bardziej, że w umowie tej nie ma nic napisanego odnośnie roli banku. Umowa kredytu, pożyczki zawsze zawiera informacje, kto jest stroną danej umowy. Czyli w normalnych warunkach placówki pana Tomczaka podpisuje w imieniu Getinbank „ umowę z tobą, więc na umowie jesteś TY, BANK i pan Pośrednik. Nie ma przy tym żadnych funduszy zagranicznych, podmiotów innych po za tobą bankiem i panem Tomczakiem.
Ja bym miał wątpliwości co miesiąc i dawno bym to sprawdził, dlaczego dzieje się tak , że z konta mojego pobierane są raty niby na lokatę- a de facto są przelewane na zagraniczne konto czy tez konto innej osoby.
Niestety to efekt braku podstawowej wiedzy w zakresie finansów osobisty, bo ja bynajmniej nie oczekuję, że społeczeństwo będzie biegłe w finansach, ale daje to obraz tego, że całkowicie można nami manipulować- a to z braku wiedzy tej podstawowej i bezgranicznym zaufanie do danej marki, jakbyśmy nie mieli swojego zdania.
Morał: uważnie czytaj umowę, sprawdzaj dokładnie tą umowę, a jeśli chcesz się upewnić to idź do innej placówki tego samego banku, zadzwoń na infolinię i dowiedz się więcej.
2 Wina banku.
Poniekąd zgadam się z rzecznikiem Getinbanku, że bank nie było stroną w tej pożyczce, bo klient poprzez manipulację pracowników takiej placówki, świadomie pospisywał umowę pożyczki z właścicielem placówek i dodatków z jakimś tam funduszem niemieckim. Natomiast bank de facto, nie może chować się i twierdzić, ze jest nie winny, bo to działo się w placówkach franczyzowych, pod logo bankiem i pod częściową odpowiedzialność tego banku za partnera. Wiadomo, że bank stracił dobre imię i zapewne jak widać w reportażu będzie sądził, się z partnerem, ale czy to oznacza, że nie biorą żadnej odpowiedzialności?
Były kontrole i w to jestem wstanie uwierzyć, że dokumentację odnośnie takich pożyczek łatwo było ukryć, bo retuszem do tej sprawy były na przykład otwierane konta osobiste dla klientów.
Dziwie się w szczególności tym „ DORADCOM” w placówkach franczyzowych, którzy moim zdaniem jako osoby świadome rzeczywistości finansowej, wiedzy, w jakiej codziennie się obracają, brały udział w takim procederze. Nie wiem czy było to objawem strachu przed utratą pracy, chęcią i pazernością uzyskania większej premii, czy zwykłą głupotą i brakiem myślenia. Moim zdaniem takie osoby nie powinny pracować w bankowości, bo zaliczają się do tych ludzi, którzy na krzywdzie innych budują piramidy finansowe.
Sam byłem doradca i wiem jak ważne jest zaufanie w finansach, jak łatwo można się spalić brakiem swojej wiedzy, brakiem profesjonalizmu- znam to z autopsji znajomych. Ja zrezygnowałem z takiej funkcji, bo moje oczekiwania, co do edukacji świadomości finansowej klienta, kosztem niższej sprzedaży nie szło w parze z polityką sprzedażową i nastawieniem na zysk banków.
Więc jak się wystrzegać takich sytuacji?, żeby nie dać się nabić w butelkę:
· Zawsze czytaj umowę
· Zadawaj pytania, jeśli masz obawy
· Wyjaśniaj od razu i nie zostawiaj sprawy na potem
· Jeśli masz wątpliwości popytaj wśród znajomych, rodziny lub w innej placówce, będziesz mieć wówczas porównanie.
· Reaguj na widoczne sygnały, które mogą zwrócić twoją uwagę
· Rozwijaj się w obszarze finansów osobistych a radykalnie zmniejszyć zagrożenia.
A ty, co sądzisz o tej całej sprawie?
Pozdrawiam Paweł
podobne wpisy, podobne posty, warto poczytać:
- Jak z sukcesem wziąłem kredyt w 5 minut?
- A długowi na karcie kredytowej mówimy: A kysz!
- Paypass czyli karta zbliżeniowa zamiast drobniaków
- wyłudzenie danych osobowych i fikcyjny dług – wasze pytania
- Czy TY możesz zostać doradcą finansowym?
Komentarze
Powered by Facebook Comments






#1 przez WŁAŚCICIEL dnia 25 września 2011 - 23:02
WWitam wszystkich serdecznie.
Myślę, że w mogę wyjaśnić kilka kwestii odnośnie tego pseudo artykulu, ponieważ jestem właścicielem 2-ch placówek franczyzowych GNB. Paweł piszesz dużo, a widzę, że sam niewiele rozumiesz. Np. w placówce franczyzowej do obsługi konta, zrywania, zakładania lokat i innych tego typu transakcji jest wymagana karta mikroprocesorowa tz. elektroniczny podpis. Jest to ze względu bezpieczeństwa, ponieważ klient sam potwierdza kodem pin wykonanie transakcji. Wydanie takiej karty nie wiąże się z jakimi kolwiek kosztami po stronie klienta, dlatego nie rozumię dlaczego piszesz, że do zerwania lokaty nie jast potrzebna karta a pracownik coś komuś sprzedał, z drugiej strony ta pani która chciała odzyskać ksero dow.i swój podpis może po prostu zlikwidować wszystkie produkty w GNB i automatycznie jej dane w banku zostaną wymazane a dokumenty zniszczone zgodnie z obowiązującym prawem bankowym. Druga sprawa, co to znaczy w/g Ciebie zwykła placówka ? Dla klienta nie ma różnicy pod względem bezpieczeństwa gdzie podpisuje umowę, czy to kredytową, czy lokaty itd. ponieważ w każdym przypadku klient zawiera umowę z bankiem a miejsce zawarcia umowy może być w placówce franczyzowej, placówce własnej, oddziale banku lub poprzez mobilnego pracownika. Każdy pracownik czy to sieci własnej czy franczyzowej musi posiadać odpowiednie pełnomocnictwo rodzajowe banku określające zakres wykonywanych czynności i tutaj pragnę wyjaśnić, że w obu przypadkach pracownicy mają takie same pełnomocnictwa banku. Cała opisana sytuacja w artykule jest karygodna, ale winne są osoby biorące udział w tym procederze, rownie dobrze osoby te mogły być pracownikami sieci własnej bądź innego banku i pewnie by taki przękręt zrobili, ponieważ takie mieli intencje…w/g mnie to zwykli przestępcy i tyle. jak się porozglądamy to podobne sprawy mają miejsce w innych bankach też, i tam taki proceder odbywał się w sieci własnej, a nawet na Poczcie Polskiej
należy to jasno powiedzieć, w każdym przypadku winny byl pojedyńczy pracownik, nie instytucja. Ciekawostką są wewnętrzne badania banku pod względem jakości obsługi sieć własna vs franczyza i tu zdecydowanie wygrała franczyza
#2 przez Paweł Stopka dnia 27 września 2011 - 09:37
@Witam Właściciel- dzięki za komentarz i własną opinię. CO do pseduo artykułu to wybacz ale nie odniosę się do tego bo jeśli potrafisz napisać lepszy to pisz, napisany zgodnie w oparciu o własne zdanie dotyczące reportażu. Natomiast odniosę się do merytorycznych argumentów które przedstawiasz. Nie muszę wiele rozumieć bo nie jestem pracownikiem GNB więc nie mam dostępu do procedur, kieruje się doświadczeniem i własną logiką.. W poprzednim komentarzu nie ma żadnej informacji że chodzi o kartę do potwierdzenia transakcji, zerwania lokat, a ZNAM AUTENTYCZNE przypadki, że doradcy nakręcają szczególnie osoby, które w pełni im ufają, do zakładania kart kredytowych czy debetowych, żeby wypłacić w ten sposób pieniądze( klient i tak dostaje pieniądze a doradca ma sprzedać- oczywiście krótkoterminowo do póki klient się nie zorientuje). Jak chcesz zwiększyć sprzedaż w swoim placówkach to właśnie sprzedaje ci czarny patenet na wzrost sprzedaży kart. Z drugiej strony jak piszesz do zerwania wszystkiego potrzebna jest karta, sądzę że w zwykłej placówce (czyli placówka prowadzona przez macierzysty bank a nie partnera) wystarczy sam dowód- nie jest to utrudnieniem, skoro bez tej karty nie będe wstanie zamknąć lokaty?.
Co do zwrotu dokumentów to porponuję zajrzeć jednak do procedur, albo wysłać zapytania do centrali GNB , bo Prawo Bankowe jasno określa, że wszelkie dokumenty moga być zniszczone po 5 latach , w tym czasie są archiwizowane, przecież też masz w swoich placówkach AUDYT , więc każda transakcja czy założenie lokaty, karty konta musi mieć swoje odzwierciedlenie w papierkach. To że klienta może zrezygnować z produktów GNB to raczej normalne, ale kserokopii dowodu nie otrzyma , bo to jest dowód na to że zakładała chociażby taką lokatę.
Co do porównania zwykłej placówki do franczyzwoej to nie ma sensu pisać bo w zasadzie wszystko opisałeś, a sam napisałem też że obowiązują te same zasady , więc klient powinien czuć się tak samo w każdej placówce pod tym samym szyldem. Co do oszustw, wiadomo że winny jest człowiek( zarówno pracownik jak i klient), ale odpowiedzialność za własną markę ponosi rónież bank. Bo to wszystko mimo, że karygodne i zrobione przez człowieka to odbywało się pod logiem GNB.
Pozdrawiam Paweł
#3 przez krystyna dnia 31 sierpnia 2011 - 13:09
Ja jednak analizuje wypowiedzi pani pracujacej na bazarze i sprzedajacej mi jaja itp i nie musze we wszystko wierzyc, co te panie mowia, ale od pracownikow banku {a taki byl szyld} wymagalam wiecej i jak do tej pory mnie to nie zawodzilo. Ludzie przestanmy tolerowac matactwa.
#4 przez Paweł Stopka dnia 1 września 2011 - 00:26
@ Krystyno- dzięki za komentarz. Ja nie kategoryzuje ludzi po tym kim są: ze na bazarze głupoty mówią a w banku to same anioły. Umieszczam zarówno panie na bazarze jak i doradców bankowych, policjantów , lekarzy, prezydenta, premiera, polityków i innych, itd. do tego samego worka- analizuję co mówią i jedynie w pewnych kwestiach muszę im zaufać bo nie znam np. procedur „jak zamknąć kredyt w PKO”( i jedynie pracownik tego banku może mi powiedzieć jak to zrobić)- ale dalej jak nie wiem to dopytuję , po co , dlaczego tak a nie inaczej. Ograniczone zaufanie to podstawa, chociaż i tak jak pisałem można się nadziać. W tym konkretnym przypadku, wina spoczywa po stronie Get in Banku bo wszystko działo się u nich, winny jest właściciel który dopuścił się oszustwa, a klient jest winny bo zamiast czytać umowę i starać się wyjaśnić nieścisłości to spoczywa na bezwzględnym zaufaniu do obcych ludzi.
Pozdrawiam Paweł
#5 przez anonim dnia 8 lipca 2011 - 13:48
A więc kto według Pana ponosiłby konsekwncje gdyby taka sytuacja miała miejsce w placówce własnej a oszustem okazał się pracownik? Czy w takiej sytuacji klient powinien założyć sprawę pracownikowi. Mi się wydaje, że powinien założyć sprawę Bankowi.
Cytat z poprzedniej wypowiedzi:” zgodzę się z tobą, że wchodzisz do placówki to traktujesz ją tak samo jak zwykłą” – oczywiście że ją traktuje jak zwykłą, co więcej nawet nie jestem poinformowany, że jest to placówka partnerska.
#6 przez Paweł Stopka dnia 10 lipca 2011 - 10:41
W moim odczuciu pracownik który jest zatrudniony bezpośrednio przez Get in Bank, jest wówczas reprezentantem banku i działa w jego imieniu – więc cała odpowiedzialność ponosi bank . W tym przypadku o którym piszemy są 3 podmioty : Klient, bank i partner banku(firma)- firma ta na franczyzie działa w oparciu o współpracę pod szyldem logo – więć również sama decyduje czy sprzedaje coś dodatkowego oprócz produktów Get in Bank. Bank nie może ingerować w sprawy firmy po za umowa współpracy franczyzny. Natomiast Get in Bank z przyzwotiosci i polepszenia swojego wizerunku powinien pomóc tym klientom, z tego co wiadomo dał im pomoc prawną.
Przykład : prowadzę kiosk ruchu- natomiast dodatkowo nakręcam klientów na fundusze inwestycyjne i umowy podpisuję w kiosku, Fundusze inwestycyjne padają, klienci tracą pieniądze, czy to oznacza że Właściciele Kiosków Ruchów od których dzierżawię i działam pod ich logo ponoszą odpowiedzialnośc za to co się stało?- NIE.
Problem tkwi w tym że oszut połączył lewe umowy pseudo lokat z zakładaniem prawdziwnych rachunków kont osobistych, na których założone stałe zlecenie i jak klient wpłącał pieniądze to zostały one przelewane na konto oszustów.
Problem jest dla klientów, dla banku również.
#7 przez Paweł Stopka dnia 10 lipca 2011 - 10:49
@anonim – fakt, jak wchodzisz to nie wiesz czyja to placówka. Sprawę w moim odczuciu powinno się założyć firmie z którą podpisało sie umowę” pseudo lokaty- kredytu ” bo jest ona stroną w tej umowie. Czyli , np. zakładam srpawe przeciwko panu tomaszczykowi prowadzącemu placówkę franczyzowa który reprezentował fundusz jakis tam zagraniczny. Stroną w umowie nie jest Bank.
Nie ma co ukrywać ja jako klient był bym zły na siebie, na bank bo to na jego terenie i pod jego szyldem miało miejsce, oraz na właściciela tej placówki banku bo to on ponosi główna winę za tą sytuację.
#8 przez krystyna dnia 31 sierpnia 2011 - 12:59
dn29 sierpnia 2011 roku weszlam do banku opatrzony szyldem” geinbank” . w Lodzi, ul Zeromskiego 41. Chcialam wyplacic z kończącej sie lokaty pieniade. Pani obslugujace mnie powiedziala mi, ze to jest mala placowka i musze zalozyc karte, kazala mi zlozyc podpis, jakinm sie bede poslugiwac i skanowala mi dowod osobisty. W domu zaczelam dopiero myslec, ze to niezwkla filia Getinbanku. Dowiedzialam sie, ze placowka ta dziala na zasadzie franczyzy. Nastepnego dnia poszlam do tejze placowki w celu odzyskania dokumentu, na ktorym skanowano moj dowod osobisty i zlozony przeze mnie podpis. Spotkalam sie z odmowa. Zatem poprsilam o anulowanie moich dokumentow i wydanie mi oswiadczenia tez tego nie otrzymalam. Czuje sie oszukana, poniewaz na samym wstepie powinna mnie pani poinformowac, ze mam do czynienia z bankiem dzialajacym na zasadzie -franczyzy. Prosze mi pomoc w sprawie anulowania tych dokumentow. Ja nie chce miec do czynienia z ta placowka, poniewaz na samym wstepie panie tam pracujace nie mowily prawde.
#9 przez Paweł Stopka dnia 1 września 2011 - 00:17
@ Krystyno- dzięki za wpis. Jeśli doszło do podpisania umowy o kartę to wszelka dokumentacja jak ksero dowodu czy też podpis zostaną wysłane do głównej siedziby Get in Bank- zgodnie z procedurą nie mogą ci ich oddać bo to dokumentacja potwierdzająca zawarcie umowy karty( bankowa już w tym momencie). Zarówno Bank jak i placówki franczyzowe obowiązują te same wewnętrzne procedury oraz prawo bankowe. W terminie 10 dni jest możliwość zwrotu karty i wypowiedzenia umowy- i to moim zdaniem najlepsze rozwiązanie, mimo iż dokumentów a raczej kserokopii nie otrzymasz . Nie rozumiem, czemu naciągnęli cię na kartę -> wkurzają mnie tacy doradcy, to dowód na to , że bank nie edukują tylko uczą doradców jak sprzedawać produkty.
Jedno jest pewne karta do wypłaty środków z lokaty na pewno nie jest ci potrzebna- pewnie potrzebują sprzedać karty to wciskają ciemnotę. Ta kobieta nie miała obowiązku informować, że jest to placówka franczyzowa, bo wszystkie procedury i produkty są takie same jak w normalnej placówce- nie ma różnicy- bo tak samo powinniśmy być obsłużeni. Ewentualnie proponuję iść do zwykłej placówki i złożyć reklamację na zaistniała sytuację.
Pozdrawiam Paweł
#10 przez eSKLEP dnia 3 lipca 2011 - 10:35
Już mnie chyba nic nie zdziwi. Trzeba wszędzie doszukiwać się i upewniać czy aby placówka to nie ściema. Osobiście w placówce banku nie byłem już z 7 lat wszystko załatwiam bez wychodzenia z domu, ale tutaj też trzeba patrzeć czy strona banku to ta nasza czy oszusta. Świat zwariował ale co poradzić.
#11 przez Paweł Stopka dnia 4 lipca 2011 - 15:34
@ esklep- dzięki za komentarz. Fakt, że świat zwariował na każdym kroku ktoś może cię ” rąbnąć „, że się tak wyrażę- w tym przypadku get in moim zdaniem powinien wziąć pełną odpowiedzialność, bo jak we wcześniejszych komentarzach podano- klient nie jest wstanie odróżnić czy to placówka banku czy partnera, nawet jeśli miałby to być napis pod szyldem. Grunt to analizować i pytać jeśli mamy wątpliwości, chociaż i tak nie zawsze nas to uchroni przed oszustwem.
#12 przez anonim dnia 14 czerwca 2011 - 11:08
Często się zdarza, że w blacówce banku podpisujemy umowę na której nie widnieje nazwa banku (fundusze inwestycyjne, ubezpieczenia itd.). Dlatego niezgadzam się z tym aby posądzać poszkodowane osoby o fakt, że na umowie nie widniał Getin. Ciekawe jak by postąpił Getin gdyby taka sytuacja miała miejsce w placówce własnej a oszustem okazał się pracownik. Czy też by się wypiął do klientów twierdząc, że nie jest stroną umowy i żeby klienci na własną rękę zakładali sprawy pracownikowi. W końcu klient wchodząc do banku nie wie czy jest to placówka partnerska czy własna….
#13 przez Paweł Stopka dnia 18 czerwca 2011 - 22:11
@anonim – zgodzę się z tobą, że wchodzisz do placówki to traktujesz ją tak samo jak zwykłą, w zasadzie to klienta nie obchodzi bo żąda takiej samej obsługi
. Natomiast w umowie kredytowej bank musi być stroną, lub podmiotem pośredniczącym więc musi być wskazana nazwa banku- nie ma innej opcji, pracownik musi podpisać taką umowę i klient oryginał powinien dostać. Bank powinien wziąć odpowiedzialność za tą sprawę a wojnę z nieuczciwym franczyzobiorcą powinien we własnym kierunku prowadzić. Natomiast jedno jest ważne, jeśli umówię się w holu banku PKO z innym np. człowiekiem od funduszy i tam podpiszę umowę bo będę miał blisko( mają kanapy), nie znaczy wówczas że PKO ma brać odpowiedzialność za takie umowy- wina klientów też w tym przypadku jest 100% bo jak to u nas jest – nikt nie czyta umowy jaką podpisuje, przed czy nawet w domu po podpisaniu .
Pozdrawiam Paweł
#14 przez Anonim dnia 8 czerwca 2011 - 12:17
W USA pozew zbiorowy zalatwilby sprawe szybko. Uzywanie logo banku do czegos zobowiazuje. Tym bardziej, ze to legalnie zarrejestrowana jednostka. W PL wina obarcza sie konsumentow – zalosne. Kazdy normalny sad przyznalby im racje.
#15 przez Paweł Stopka dnia 8 czerwca 2011 - 23:07
@ anonim – dzięki za komentarz- u nas też można wystosować pozew zbiorowy, ale w tym przypadku powinni poszkodowani wytoczyć to temu tomczakowi. W banku ewentualnie o zadość uczynienie za partnera oszusta.
#16 przez serafin dnia 8 czerwca 2011 - 08:57
Uważa pan, że ci wszyscy co utracili majątek życia to łosie? . Po prostu zostali zrobieni przez getin i tyle, bo to ich pracownicy działali jak oszuści, może trzyma pan jedną stronę getinu bo jest pan bankowcem.
#17 przez Paweł Stopka dnia 8 czerwca 2011 - 23:05
@ Serafin , dzięki za komentarza. Nie uważam tych poszkodowanych klientów za łosie, bo dla mnie franczyzowa placówka danego banku jest na równi z normalną placówką, a to że jest to jakiś model biznesowy to niech się tym martwi bank. Z tym , że to get in bank zrobił klientów to akurat się nie zgodzę , bo umowy były z innymi podmiotami podpisane a nie z bankiem. Natomiast wszystko odbywało się w placówkach pod szyldem banku- więc uważam że mimo to placówka partnera to jednak do czegoś bank zobowiązuje, także get in bank nie powinien robić z siebie dodatkowo ofiary.